Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Indywidualne sposoby realizacji przez dorosłych poczucia wyższości nad niepełnoletnimi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Indywidualne sposoby realizacji przez dorosłych poczucia wyższości nad niepełnoletnimi. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 czerwca 2018

Bicie "w celach wychowawczych"



"Stresowe" wychowanie najpełniej realizuje poczucie wyższości, gdyż zapewnia dorosłym permanentną władzę nad dzieckiem a dziecku karze tej władzy się permanentnie podporządkować, nie przyznając mu jakiegokolwiek prawa do obrony. Nieletni nie może przejawiać żadnego oporu i musi bezwolnie poddać się władzy dorosłego. W przypadku natomiast prób bronienia się dorosły reaguje wzmożeniem agresji. Celem relacji jest całkowite ubezbronnienie dziecka, bo tylko dzięki niemu dorosły może osiągnąć pełne poczucie wyższości. Ubezbronnieniu służy racjonalizacja relacji-  ustawianie się dorosłego w pozycji autorytetu. Autorytet to osoba zawsze lepsza, której woli nie można kwestionować ani się jej przeciwstawić. Nieletni zdaje sobie sprawę ze swojej z góry gorszej pozycji. Poczucie stałej niższości sprawia, że zatraca jakiekolwiek mechanizmy obronne. Utrata zdolności do obrony obejmuje nie tylko fizyczne odparcie agresji, ale także przeciwstawienie się jej moralne. W związku z tym małoletni zaczyna przyjmować argumentację dorosłego i represję jaka go spotyka interpretuje wedle jego woli- jako wychowanie, natomiast samego dorosłego uważa za prawdziwy autorytet. Ponieważ autorytet opiera się na nie możliwej do zakwestionowania „wielkości”, dążenie do osiągnięcia całkowitego podporządkowania obejmuje nie tylko niszczenie wszelkich przejawów nieposłuszeństwa, ale nawet mówienia jakichkolwiek złych rzeczy o „autorytecie”, za jego plecami. Ubezbronnienie dziecka zmierza więc zarówno do całkowitego narzucenia mu własnej woli, jak i wykorzeniania w nim niejawnego chociażby sprzeciwu wobec takiego traktowania siebie przez „autorytet” (uczniowie nie tylko nie mogą się sprzeciwić nauczycielowi gdy są przez niego bici i obrażani, ale są także karani w sytuacji, gdy nauczyciel podsłucha co uczniowie o nim naprawdę myślą). Bicie wychowawcze, podobnie jak kontrola, jest ogólnie traktowana (racjonalizowana) jako forma uczenia zasad, a dodatkowo przez samego oprawcę uważane jest za sposób uczenia szacunku do dorosłych. O tym, że szacunek to powinien mieć sprawca przemocy do ofiary, a nie ofiara do sprawcy nawet chyba nie musiałem pisać. Natomiast warto skupić się na innej, bardzo częstym sposobie uzasadnienia- uważania bicia dziecka za, chociaż niewłaściwą, ale jednak metodę wychowywania. Tego rodzaju pogląd wynika z nieznajomości motywacji dorosłego: rodzica, nauczyciela (uzyskanie emocjonalnej władzy i wyższości poprzez całkowite ubezbronnienie dziecka), a dostrzegania jedynie zewnętrznych przejawów bicia (naruszenie godności małoletniego). 
bicie a pedofilia
Zarówno bicie jak i pedofilia służy dorosłemu zaspokojeniu swojej potrzeby władzy i wyższości nad dzieckiem. W obu przypadkach dochodzi do niego poprzez doprowadzenie dziecka do stanu całkowitej bezbronności- rodzic czy nauczyciel, podobnie jak pedofil czuje się ważny, bo bije bezbronne dziecko, które nie stawia mu oporu. Autorytet polega na posłuszeństwie- dorosły mając całkowitą władzę może uderzyć dziecko kiedy ma ochotę, za co ma ochotę i przełamując w nim wszelki sprzeciw, zmusza go do całkowitej uległości. To autorytet pedofila, któremu dziecko nadstawia tyłek do gwałtu, bo nie jest w stanie się przed nim obronić. Pedofil nie jest ważny z tego powodu, że spuścił się dziecku w tyłek. Znaczy to tylko, że przełamał jego opór. Pedofilia rzadko ma charakter wyłącznie biologicznego popędu seksualnego. Podniecenie najczęściej wiąże się z poczuciem władzy, wynikającym z bezbronności dziecka. Wychowanie jest właśnie tym samym emocjonalnym rodzajem władzy, osiąganym w innych warunkach. Bezbronność dziecka nie powoduje erekcji członka a napastowanie polega na ciągłym biciu, obrażaniu, zaszczuwaniu kontrolą i innych formach nieseksualnego poniżania. Mimo tej samej sfery motywacyjnej (wolicjonalnej) działania sprawców, inny jest stopień szkodliwości ich czynów. Podczas gdy pedofile wyrządzają swoim ofiarom krzywdę na całe życie, wiele stresowo wychowywanych dzieci nie odczuwa w ogóle, że dzieje się im jakakolwiek krzywda. Chociaż skutek przemocy stresowca jest mniejszy niż pedofila, okoliczność ta nie powinna mieć jednak żadnego wpływu na moralną ocenę ich postępowania. Inny odbiór przemocy fizycznej u dzieci wynika z przyjmowania od stresowca sposobu racjonalizacji jego zachowania, które w przypadku pedofili nie zachodzi. Stresowiec nie ma więc żadnej zasługi w tym, że bite dziecko, w przeciwieństwie do wykorzystywanego seksualnie, nie doznaje defektu emocjonalnego. Obojgiem kieruje bowiem ta sama sadystyczna motywacja: dobierając się do tyłka bezbronnemu względem siebie dziecku, odczuwają poczucie panowania nad nim. Odnośnie motywacji, pedofili i stresowców może jedynie różnić sposób osiągania stanu władania dzieckiem, jaki daje im jego bezbronność. Niektórzy pedofile tą bezbronność lubią sobie "wywalczyć" i do przełamaniu oporu używają swojej przewagi fizycznej. Jakiegokolwiek oporu dziecka nie znoszą natomiast stresowcy i wcielają się w rolę autorytetu, aby było ono im całkowicie podporządkowane oraz bezwolnie poddawało się wszystkim przemocowym karom. Pozytywnej różnicy między stresowcem a pedofilem upatrywać należy nie w motywacji, a dopiero w przyczynach tworzenia się jej. Sadyzm pedofili spowodowany jest potrzebą krzywdzenia. U stresowców wynika natomiast z uwarunkowań prawnych- pełnoletności całkowicie podporządkowującej dziecko władzy rodziców. Bicie dzieci jest zatem jednym z hierarchicznym przejawów wyższości, które przejawia się w sadystycznej bezbronności dziecka wobec ich represyjnych kar. Stresowcy są więc częścią opresyjnego systemu wychowawczego jak wszyscy inni dorośli. Dlatego najskuteczniejszym sposobem  zwalczanie bicia i obrażania dzieci "w celach wychowawczych" nie są jakieś szczególne represje wobec wychowawców, ale uświadomienie im błędnego postępowaniu i przede wszystkim obniżenie wieku pełnoletności- w warunkach których ten cały chory system funkcjonuje. 
moralne prawo do wychowywania
Wychowanie wymaga od wychowawcy wysokiego poziomu moralnego, skoro ma on  uczyć właściwych postaw moralnych swojego wychowanka. Na jakim poziomie moralnym jest natomiast człowiek, który czuje się ważniejszy od dziecka tylko dlatego, że jest w stosunku do niego zupełnie uległe. Jego postawa/zachowanie nie ma nic wspólnego z wychowaniem, gdyż opiera się wyłącznie na przełamaniu oporu i wymierzania kar za nieposłuszeństwo. Bez względu czy narzucone zasady są słuszne czy nie, ich łamanie jest pretekstem do wyrażenia swojej władzy. Stresowcy nigdy nie byli żadnymi autorytetami. Ustawianie samych siebie w tej roli ma na celu tylko i wyłącznie przełamanie jakichkolwiek form sprzeciwu wśród dzieci. Prawdziwy poziom moralny stresowców jest natomiast zawsze poniżej poziomu moralnego każdego dziecka. Błazenada nastolatka szpanującego przed kolegami wynika z socjologii grupy. Podobnie jak przemoc rówieśnicza- rówieśnicy dręczący "kolegę" nie odbierają mu prawa do obrony. Zbrodnia stresowców polega na całkowitym zniewoleniu fizycznym, psychicznym i mentalnym dzieci dla swojej prymitywnej żądzy władzy i przypisaniu temu pozytywnej wartości moralnej. Wychowawca ma wspierać wychowanka, być dla niego oparciem, żeby wzrastał w poczuciu szacunku dla siebie i innych. W tej zaś relacji jest dokładnie odwrotnie- rodzic/nauczyciel dołuje dziecko, traktuje go jak śmiecia: "gówniarz myśli, że jest czymś", "gówniarz się ważni". Poprzez poniżenie eksponuje wielkość własnej osoby. Dziecko "wychowywane" w takim modelu w ten sam sposób będzie również wychowywało własne dziecko. Z "wychowywania" wyniesie wyłącznie, że dziecko jest zawsze nikim w porównaniu z dorosłym. Natomiast dorośli mający nad dzieckiem władzę (rodzice, nauczyciele) mają prawo go lać i obrażać, a ono ma ich za to szanować i zamiast się bronić powinno "czekać na więcej".
emocjonalne podłoże wychowawczej opresji w eksperymencie psychologicznym
Opresyjny system wychowawczy bardzo dobrze odzwierciedla eksperyment przeprowadzony w 1971 r. przez profesora Zimbardo. Uczestników podzielono wg kryterium strażnicy-więźniowie. Badanie dowiodło, że system władzy i posłuszeństwa nie wynika z potrzeb psychicznych, lecz powoduje ją odgórnie ustalona hierarchia, w której jedna strona jest całkowicie podporządkowana drugiej. Sadystyczna dominacja powstaje zatem z przyznanego prawa a nie z naturalnych potrzeb władania drugim człowiekiem, które w równym społeczeństwie nie występuje. Przenosząc eksperyment na grunt relacji wychowawczej da się zauważyć, że nadana sztucznie władza w ciągu zaledwie 1-2 dni wytworzyła dokładnie taką samą formę zależności, jaka istnieje w tradycyjnej relacji wychowawczej: rodzice-dzieci oraz nauczyciele-uczniowie. Pełnoletność zaś posiada wszystkie cechy wykreowanego przez Zimbardo podziału ról między strażnikami a więźniami:  jest też granicą sztuczną  (prawną) i na tej samej zasadzie podporządkowuje dzieci rodzicom- daje rodzicom pełnię władzy nad dziećmi, a one mają obowiązek okazać im bezwzględne posłuszeństwo. Można więc wysnuć wnioski, że obniżenie prawnej granicy pełnoletności doprowadzi do zakończenia całego omawianego w pracy systemu totalitarnego zniewolenia młodzieży.        

piątek, 15 czerwca 2018

Kontrola wychowawcza



Kontrola wychowawcza polega na całkowitym podporządkowaniu sobie dziecka, przejęciu panowania nad wszystkimi sferami jego życia i decydowania o ich każdym aspekcie. Sam poziom represyjności kar nie przesądza co prawda o stopniu represyjności samej kontroli, jednak obie te kwestie na ogół idą ze sobą w parze. Za złamanie ustalonych przez wychowawcę zasad dziecku/nastolatkowi grożą bowiem najczęściej również surowe kary. Uzyskanie przyjemności władzy poprzez kontrolę wychowawczą stanowi najbardziej racjonalizowaną formę opresji. Powszechnie uważa się, że stawianie nieletniemu granic wolności i określanie zasad jest konieczne do zapewniają nieletniemu bezpieczeństwa emocjonalnego. W rzeczywistości skazuje go tylko na totalitaryzm rodzicielski/nauczycielski. Niepełnoletni prawdziwie nie odczuwa dyskomfortu, ale wyłącznie z tego powodu że się wobec niego całkowicie podporządkowuje (ubezbrannia), w sposób charakterystyczny dla odbierania kar cielesnych. Przyjmuje on argumentację wychowawcy o słuszności narzuconych mu nakazów i zakazów, podczas gdy są one w rzeczywistości tylko sposobem wyrażenia jego władzy. W efekcie całkowicie się nim podporządkowuje i wszystkie uważa za słuszne. 
rodzaje kontroli wychowawczej 
Narzucenie norm może odbywać się w sposób represyjny lub ukryty. Odmianami kontroli ukrytej są: kontrola bez wiedzy dziecka, skłonienie dziecka do dobrowolnego mówienia rodzicom o wszystkich aspektach swojego życia pod kamuflażem "dobrych relacji oraz władanie dzieckiem bez stosowania przymusu.
kontrola represyjna
Kontrola represyjna polega na jednostronnym narzuceniu przez wychowawcę represyjnych zakazów i nakazów, godzących w życie prywatne nieletniego (czynniki kontroli wychowawczej), oraz agresywnym kontrolowaniu ich przestrzegania. Cechami represyjnej kontroli są 1/ jednostronne narzucenie zasad przez wychowawcę. W kontroli represyjnej na ukształtowanie zasad wychowanek nie ma żadnego wpływu.  2/ represyjność zasad- nieproporcjonalność restrykcji w stosunku do celu jej ustanowienia. Wiele norm jest narzucanych "na wszelki wypadek" (np. zakaz wstępu na koncert), dla pretekstu obrony praw hierarchicznych (np. ustalanie kanonów ubioru i wyglądu), albo w ogóle bez powodu (zakaz posiadania telefonu komórkowego). Jednocześnie zasady te silnie godzą w wolność człowieka (zakaz wstępu na koncert), prywatność (ubiór i wygląd) lub własność (używanie telefonu komórkowego). 3/ represyjność kontroli- kontrast przejrzystości reguł obowiązujących wychowanka (ustalane zasady) z brakiem reguł obowiązujących wychowawcę (sposób kontroli). Zasady, które musi przestrzegać wychowanek formułowane są w sposób jasny i zrozumiały. Natomiast sposób kontroli jest nieokreślony dla wychowanka i odbywa się kompletnie przypadkowo- polega na przyłapaniu go. Wielość i represyjność zasad, ustalanych bez porozumienia z nim oraz wszechogarniająca kontrola prowadzi do kompletnego zaszczucia. Dziecko zostaje emocjonalnie zniszczone przez rodziców lub nauczycieli, zatracając wszelkie mechanizmy obronne: zdolność do krytycznej analizy narzuconych zasad i obrony przed nimi.
Przykłady: nauczyciel za plecami usłyszał jak uczeń mówi brzydkie słowo. Wzywa do dyrektora, zawiadamia rodziców, obniża ocenę z zachowania+. Uzasadnienie: dzieci należy oduczyć używania wulgaryzmów. W rzeczywistości zachowanie nauczyciela ma podłoże sadyzmu emocjonalnego. Daje mu przyjemność władzy, kontroli, wymierzania kar, wyższości.
Inny przykład: za złamanie zakazu sprzedaży alkoholu nieletnim, poza sprzedawcą odpowiada także sam nieletni. Tylko z powodu wypicia/zakupu jednego piwa policjant przeprowadzi rozmowę z rodzicami, podczas której może się dowiedzieć całkiem skoro o życiu prywatnym nieletniego: o jego ocenach w szkole, o jego kolegach itp. Jeszcze większe kary dla nieletniego grożą ze strony szkoły. Większość regulaminów szkol przewiduje ocenę naganna z zachowania dla uczniów pijących alkohol. Wystawienie oceny nagannej nie jest uzależnione w ogóle ani od negatywnych skutków zachowania jakie powoduje u nieletniego alkohol (przestępczość, hałasowanie na ulicy) ani nawet od częstotliwości picia czy ilości wypitego alkoholu. Uzasadnienie (racjonalizacja przemocy): ochrona zdrowia niepełnoletnich. Faktyczny cel stosowania: demonstracja władzy wobec nastolatków.
Opisane 2 przykłady spełniają wszystkie cechy kontroli represyjnej. Jest oczywistym, że dzięki powszechnie popieranym i stosowanym metodom wychowawczym nieletni nie uzyskują żadnego „psychicznego bezpieczeństwa”, a jedynie z przeróżnych na ogół błahych powodów (w opisanych przykładach: wypowiedzenia wulgarnego sława i zakupu piwa) są systematycznie gnojeni przez dorosłych dla ich megalomańskiej potrzeby władzy. Cel wychowawczy spełniają jedynie zasady, które bezpośrednio chronią dobro nieletniego np. założenie czapki w sytuacji mrozu, albo posiadają inne, konkretne i ważne uzasadnienie np. zmywanie naczyń po obiedzie. Zasady nie powinny więc zawierać dużego elementu prewencji, zwłaszcza w kwestiach praw i wolności. Wychowanek ma współuczestniczyć w tworzeniu zasad i rozumieć ich znaczenie, aby sam dobrowolnie je stosował dla własnego dobra.
kontrola bez wiedzy dziecka
Polega na przeszukiwaniu prywatnych rzeczy dziecka: telefonów komórkowych, komputera, tornistra itp. W ten sposób rodzice uzyskują wiedzę o dziecku"za jego plecami". Dziecko nie ma świadomości, że jest kontrolowane, a dowiaduje się o tym dopiero w przypadku, gdy rodzice uznają, iż to co robi: na jakie strony internetowe wchodzi, z kim koresponduje itp., jest dla niego nieodpowiednie.
"dobre relacje dziecka z rodzicami"
Dziecko, mając zaufanie do rodziców dobrowolnie mówi im o każdym aspekcie swojego życia. Zdobyte zaufanie dziecka jest jednak fałszywe, gdyż szczerość obowiązuje wyłącznie jedną stronę. Dziecko zwierzając się rodzicom ze swoich często bardzo intymnych problemów, nie dowie się bowiem niczego o ich życiu prywatnym. Przede wszystkim jednak ludzie mający ze sobą dobre relacje akceptują, że wzajemnie wiedzą o sobie tyle, ile chcą powiedzieć. W tym zaś przypadku, gdyby rodzice zaczęli podejrzewać, że ich dziecko nie mówi im o wszystkim i część spraw ukrywa natychmiast przeszliby do kontroli wymienionej w poprzednim punkcie. "Dobre relacje" są więc tylko emocjonalnym oszustwem, służącym skłonieniu dziecka do całkowitej otwartości. Różnica między nimi a typową kontrolą polega jedynie na metodzie- kiedy rodzice posiadają pełną wiedzę o życiu swojego dziecka nie muszą go wówczas przeszukiwać. 
władanie dzieckiem bez stosowania przymusu
Działa na zasadzie "uszycia kostiumu". Rodzice mówią co dziecko ma robić, a ono uznaje, że tak ma być. Wszystkie narzucone zasady przyjmuje bezrefleksyjnie. Ten sposób wykonywania władzy wychowawczej nie wyrządza małoletniemu krzywdy lub cierpienia. Z tego jednak powodu cała, opisana w pracy patologia, związana z deprecjacją kulturową młodzieży i systemem prawnym zupełnie nieadekwatnym do ich rozwoju, nie jest w ogóle dostrzegana.
Przykład: rodzice zabraniają swojemu dziecku wychodzenia w nocy z domu ze względu na zagrożenie ze strony pijanych meneli W rezultacie uważa za normalną sytuację, w której z ulicy nie wywala się schlanej hołoty, a konsekwencje za ich zachowanie ponoszą niepełnoletni.
mechanizmy obronne dziecka przed kontrolą wychowawczą: unikanie kontroli i bunt
Nastolatkowie swoje własne potrzeby, sprzeczne z narzuconymi zasadami realizują poprzez unikanie kontroli.
Przykład:  nastolatek wbrew woli rodziców wypił u kolegi piwo. Przychodzi do domu, czule wita się z nimi i zje obiad. Rodzicom nie mówi o złamanym zakazie. 
Jawne manifestowanie sprzeciwu (bunt) występuje natomiast w rodzinach, w których system zakazów i kar rodzicielskich jest ponadprzeciętnie surowy, a dzieci nie dały się im podporządkować. W rodzinach takich wytwarza się atmosfera wzajemnej nieufności i podejrzliwości, prowadząca do częstych konfliktów i napięć.
   

czwartek, 14 czerwca 2018

Deprecjacja wychowawcza




Wychowanie z założenia miało służyć opiece, kształtowaniu charakteru i właściwych postaw moralnych. Rodzice powinni zapewnić swemu dziecku wsparcie i spokojny rozwój, żeby przeprowadzić go przez pierwszy etap życia, którego nie jest w stanie pokonać  samodzielnie. W praktyce władza rodzicielska jest odmianą władzy hierarchicznej. Prawo do decydowania o życiu dziecka, zamiast lepszej opiece stała się wartością samą w sobie. W relacji wychowawczej człowiek dorosły najpełniej realizuje psychologiczną potrzebę wyższości. System wychowawczy jest więc ciągłą manifestacją władzy rodzica, opartą na karności i posłuszeństwie. Rodzice nie wspierają dziecka, tylko postępują dokładnie przeciwnie- niszczą jego wartość: uważają go za gówniarza, smarkacza, gnojka, zasrańca. Wychowanie polega na wyrabianiu w nim stałego poczucia niższości. W każdy sposób opisany w 2 rozdziele niniejszej pracy, z przeróżnych przyczyn, dziecko jest "jechane w dół" dla eksponowania piedestału dorosłych. Nic nie może nigdy znaczyć, ważni są tylko rodzice i inni dorośli: jak go obraża nauczyciel albo bije rodzic- to ma spuścić głowę lub nadstawić tyłek do bicia; nie może otrzymywać drogich prezentów komunijnych, ale jeśli dorosłego nie stać na wszystkie używki, to "nie przeżyje z głodu"; ważne są problemy dorosłych, a ranga problemów dziecka sprowadza się do braku telefonu komórkowego itp. Omówmy dokładniej sposoby, na które rodzice i pozostali dorośli okazują dziecku, że jest od nich zawsze gorszy i w porównaniu z nimi nic nie może znaczyć:
celowe obniżenie dziecku standardu życia poprzez nie kupowanie mu wymarzonych rzeczy- dorośli często uważają, że dziecka nie należy rozpieszczać prezentami, bo wyrośnie na rozwydrzonego człowieka, który ma mieć wszystko co zechce. Tym czasem mentalność rozpieszczonych gówniarzy mają właśnie dorośli, a nie dzieci.  Krytykują prezentowanie gadżetów małoletnim, bo to ich musi być stać na absolutnie wszystkie rozrywki i przyjemności. A dzieci jako osoby gorsze powinny zadowalać się kanapkami z kiełbasą owiniętą w papier. Typowym przejawem rozpieszczenia dorosłych jest ich użalanie się na śmierć głodową ze względu na niskie zarobki. Tylko kompletny rozpieszczony bachor może bowiem powiedzieć, że „nie przeżyje za 2200 zł” bo nie stać go na wczasy albo paczkę papierosów dziennie. Jak nie stać na wyjazd na Ibizę to się nie wyjeżdża a nie lamentuje, że ambulans trzeba wezwać.  
inne sposoby wyrażania wyższości- dorośli swoją demonstrację, że dzieci są dla nich mało ważne mogą także wyrażać w wielu codziennych sytuacjach życiowych. Należą do nich m.in.
- wyzywanie dzieci obraźliwymi określeniami np. gówniarz, smarkacz, gnojek- stanowi wyraz pogardy dla dziecka jako człowieka. Dorosły używający takich określeń, uważa się za "Wielkiego Cosia", a w rzeczywistości sam jest nic nie wart.
- zabranianie dziecku przerywania rozmowy dorosłych- dorośli są tak ważni, że dziecko nawet na chwilę nie może przerwać im rozmowy, komunikując swoją wolę lub potrzebę
- odmawianie realizacji kursu taksówek zamawianych przez dzieci-  podwożenie dzieci niektórym taksówkarzom kojarzy się z byciem ich szoferem. A w takiej roli mogą, ich zdaniem, występować wyłącznie dorośli. I chociaż obecne prawo nie wprowadza ograniczeń wiekowych w korzystaniu z dojazdów taksówkami, część kierowców nie realizuje kursu, zamawianego przez dzieci.