Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Reżim wychowawczy w ogólności. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Reżim wychowawczy w ogólności. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 marca 2018

Przyczyny istnienia totalitarnego systemu wychowawczego.





Jak wynika ze Skali Inteligencji Wechslera młodzież między 16 a 18 rokiem życia ma sprawność intelektualną przeciętnych dorosłych (101 IQ w WAIS-R; 103 IQ w WAIS). Dorośli wierzą w swoją bezgraniczną wyższość umysłową w stosunku do młodzieży z 4 przedstawionych powodów:
1/ systemu prawnego- pełnoletniości przyznającej wszystkie prawa od 18 roku życia, i w związku z tym nie przyznającej praw autonomicznych osobom młodszym. Ponad miarę wysoka, porównując całą historię 10 tys. lat dziejów świata i 1000 lat dziejów Polski granica dorosłości, skazuje przeciętnie inteligentną grupę społeczną na całkowitą władzę swoich rodziców. Zależność ta upośledza młodzież nie tylko pod względem prawnym ale i rodzinnym. Rodzice w oczywisty sposób mylą przyznaną im niesprawiedliwie władzę z przewagą rozwojową. Skoro bowiem permanentnie decydują na co dzień o wszystkich aspektach codziennego życia 16-17 letniego syna lub córki, skąd mogą wiedzieć, że sami nie są od niego/niej mądrzejsi?
2/ megalomanii dorosłych- jeśli tzw. zwykły człowiek czuje się równie ważny jak sędzia, manager korporacji czy „Lewy”, swoje poczucie wielkości będzie realizował w najpełniejszym stopniu w relacji wychowawczej. Nic zatem dziwnego, że wszelkie formy opisane w I rozdziale pracy” sprowadzenia małoletniego do poziomu nic nie wartego gówna i odebrania mu dwóch najważniejszych wartości: godność i  wolność służą tylko i wyłącznie zaspokojeniu u rodziców potrzeby władzy.
3/ przeniesienia na własne dzieci modelu, w jakim samemu było się wychowywanym przez rodziców. Ponieważ większość rodziców nie szanuje dzieci, one gdy staną się dorosłe również nie będą okazywały szacunku dzieciom.
4/ hierarchicznej struktury społeczeństwa dorosłych, zgodnie z którą jednostkom, należącym do zdegradowanej grupy społecznej z góry są przypisane degradujące cechy tej grupy. Hierarchia jest dla wszystkich znana, dlatego musi być również oficjalnie usankcjonowana. Status społeczny wiąże się w związku z tym nierozerwalnie ze statusem prawnym. Każdy niepełnoletni zawsze będzie więc uznany za głupszego od dorosłych, bo pełnoletniość pozbawia go jakichkolwiek praw i skazuje na całkowitą zależność od rodziców.

System prawny nie przyznający niepełnoletnim żadnych praw autonomicznych, naturalna skłonność dorosłych do megalomanii oraz kulturowy wzorzec nastolatków i ich wychowania ukształtowany poprzez interakcję pośrednią sprawiły, że poza sporem w kwestii zasadności stosowania kar cielesnych, w kulturze ukształtował się jednolity wzorzec właściwego wychowania. Stał się on obowiązujący dla prawie wszystkich rodzin. O istnieniu ogólnospołecznego poparcia dla zamordystycznego traktowania niepełnoletnich świadczy chociażby bez przerwy powtarzany zwrot w stosunku do rodziców nastolatków, będących ofiarami nocnego przestępstwa na ulicy: "Co robił nieletni w nocy poza domem". Konsensus jest zatem tak daleko posunięty, że nawet stalinowskie narzucanie rodzicom "jedynie właściwych" poglądów nikogo nie razi. 

Niewykluczone, że powstanie totalitaryzmu wychowawczego może mieć związek z rozpadem systemu feudalnego. Po wyzwoleniu ekonomicznym chłopów społeczeństwo potrzebowało nowej grupy w stosunku do której realizowałoby potrzebę własnej wielkości. Władza mężczyzny nad kobietą nigdy jej w pełni nie zaspokajała. Po chłopach następni w kolejności były osoby młode wiekiem. Podwyższono więc granicę pełnoletności z 14-15, najpierw do 21 a później do 18 roku życia. Stworzono teorię "autorytetu wychowawcy", będącej w odzwierciedleniem wcześniejszego zniewolenia niewolnika od Pana w zakresie: nieograniczonego panowania, wymogu posłuszeństwa i prawa stosowania kar w przypadku jego naruszenia.

Znaczenie opiekuńczo-ochronne systemu wychowawczego


1. Nauczyciele poniżają uczniów. Rodzice w ogóle nie reagują, albo wręcz uważają, że przez bicie i obrażanie ich dziecko zostanie "wychowane". A jeśli pracodawca jakiegoś rodzica uczył go w ten sposób zasad, również tak samo biernie by zareagował jak w przypadku, gdy bite jest jego dziecko? Ponoć rodzice bardziej kochają dzieci niż samych siebie....Nauczyciele na ogół latami terroryzują na lekcji uczniów nie ponosząc żadnych konsekwencji. W celu zaś skutecznego zabezpieczenia nauczyciela przed odpowiedzialnością- szkoły w regulaminach zawierają postanowienie o zakazie nagrywania na lekcji.
2. Nauczycielom zależy na "wychowywaniu" uczniów, jeśli kwestionują "autorytet" nauczyciela. Zwalczanie przemocy rówieśniczej ich jednak nie interesuje. Traktują ją jako prywatną sprawa między uczniami. Rodzice, którzy bronią swoich dzieci mają z kolei opinię nadopiekuńczych. Przemoc rówieśnicza, poza sadystycznym rówieśnikom przydaje się także dorosłym- ogółowi społeczeństwa do ponabijania się z "głupoty gimbusów" a psychologom- do stworzenia w oparciu o nią poglądów pozbawiających młodzież świadomości i autonomii woli- czyli odebrania im godności jako ludzi.
3. Dzieci w szkole są bici przez nauczycieli i rówieśników, a w domu- przez rodziców, którzy pasem "uczą ich zasad". Podłożem emocjonalnym tego rodzaju "wychowywania" jest zaspokojenie potrzeby władzy poprzez łamanie bezbronności dziecka- staje się ono lanką na życzenie rodziców, mogących go bić z każdego powodu wedle swego uznania.
4. Nieletni nie są chronieni przed przemocą ze strony nauczycieli, rówieśników i rodziców (argumentacja podana w pierwszych trzech punktach) za to mają zapewnioną pełną ochronę przed pijaną hołotą. Ochrona polega na tym, że nieletnich rodzice przymusowo trzymają pod kluczem, bo "odpowiadają" za ich bezpieczeństwo. Tylko zapominają o jednej prostej sprawie: aby ich dzieci nie padły ofiarą przestępstwa, na ulicy nie powinno być potencjalnych sprawców- ludzi pijanych. Jeżeli więc naprawdę zależałoby im na bezpieczeństwie dzieci zorganizowaliby w tym celu protest albo przynajmniej napisali do Rzecznika Praw Dziecka z prośbą o interwencję. Niestety w całej historii istnienia urzędu tylko ja napisałem list w omawianej sprawie. Skoro zatem ani jeden rodzic nie zrobił żadnego kroku, zmierzającego do poprawy stanu nocnego bezpieczeństwa, a jednocześnie wszyscy rodzice tak pieczołowicie chronią swoje dzieci, nie wypuszczając ich z domu- wniosek jest taki, że rodzicom rzeczywiście bardzo mocno zależy, ale wyłącznie na przyjemności szczucia. Wyjaśnia to dlaczego w trzech omawianych  wcześniej kwestiach: rodzice sami stosują przemoc (bicie pasem), popierają przemoc lub pozostają w stosunku do niej bierni (bicie i obrażanie przez nauczyciela), albo są na przemoc obojętni (dręczenie przez rówieśników).
5. Istnieje jeden (pozorny, jak później udowodnię) wyłam od codziennego traktowania dziecka- kiedy zostanie ono wykorzystane seksualnie przez osobę obcą (nie będącą partnerem matki). Gdy dziecko staje się ofiarą pedofila, zjawiają się nagle rodzice, którzy zrobiliby absolutnie wszystko, żeby ochronić go przed krzywdą- ogromne wzburzenie w stosunku do sprawcy odczuwają nie tylko rodzice, ale i osoby zupełnie postronne. Wzburzenie istnieje niestety tylko wobec obcego pedofila. Gdy natomiast oprawcą dziecka jest jego własny ojczym, matka ochrania już nie dziecko tylko zboczeńca- nie zawiadamia policji, a żeby facetowi było jeszcze przyjemniej często nie oddaje nawet dziecka pod opiekę innej osobie.
Jeżeli ktokolwiek próbowałby podważyć zasadność zniszczenia obecnego systemu wychowawczego uważając, że niepełnoletni uzyskując wolność zostaliby pozbawieni opieki, warto, żeby sam wskazał jego godne obrony opiekuńcze elementy. W rzeczywistości reżim wychowawczy nie zapewnia dzieciom i młodzież żadnej opieki, tylko frontalnie wystawia ich na przemoc z każdej strony: nauczycieli, rówieśników, rodziców i "rodzinnych" pedofili.

środa, 28 lutego 2018

Propozycje rozwiązań prawnych:



1. Obniżenie wieku pełnoletniości do 15 lat z pozostawieniem wymogu ukończenia 18 lat do uzyskania zezwolenia na posiadanie broni palnej i przyznaniem niektórych praw autonomicznych przed pełnoletnością
2. Prawa autonomiczne przed pełnoletnością:
a/ decydowania z którym rodzicem zamieszka w razie ich rozstania. 13-latek składałby pisemną deklaracja, który miałaby znaczenie prawne. Zdanie małoletniego od 9 roku życia również byłoby decydujące, jeśli przesłuchujący go psycholog nie wniósłby uargumentowanych zastrzeżeń. W razie ich wniesienia sąd musiałby w orzeczeniu końcowym przytoczyć powody, dla których nie uwzględnił racji dziecka. Natomiast kontakt z drugim rodzicem powinien być zawsze wyłącznym prawem dziecka. Mogłoby ono więc w ogóle odmówić chęci takich spotkań. Terminy odwiedzin dziecka z rodzicem, u którego stale nie przebywa ustalane byłyby wyłącznie między nimi (bez udziału sądu).
b/ posiadania własnego rachunku bankowego: oszczędnościowego i oszczędnościowo-rozliczeniowego. 13-latek miałby prawo samodzielnego założenia i prowadzenia takich rachunków. Rodzice mieliby do nich wgląd wyłącznie po uzyskaniu pełnomocnictwa od dziecka. Wszystkie świadczenia związane z osobą dziecka (np. alimenty) wpłacane byłyby dla niego. Istniałby obowiązek założenia konta dla takich świadczeń, którego właścicielem byłby 13-latek. Dlatego mógłby nimi całkowicie samodzielnie dysponować. Wszystkie sprawy majątkowe związane z osobą dziecka mogłyby być natomiast rozpatrywane przez sąd na zasadach ogólnych jeszcze przed uzyskaniem przez niego pełnoletności. Należałyby do nich: sprawy o przywłaszczenie przez rodzica zarobku dziecka, czyli naruszenie, określonej w kc, zasady samodzielnego dysponowania własnym zarobkiem przez małoletniego powyżej 13 lat. Z powództwem mógłby wystąpić kurator sądu rodzinnego na wniosek małoletniego, albo sam małoletni, jeżeli ukończyłby 13 lat  i nie chciałby ustanawiać dla siebie kuratora. Obecnie zaś prawo autonomicznego rozporządzania własnym zarobkiem jest martwe, bo nie istnieje żadna procedura sądowa, która by je wyegzekwowała.  
c/ wstępu na nocne dyskoteki prowadzone przez państwo dla 13-17 latków- szerzej w rozdziale 5, dotyczącym prawa nieletnich do przebywania w nocy poza domem, zwłaszcza w klubach i dyskotekach
3. Obniżenie wieku odpowiedzialności karnej do 13 lat
- dolne i górne wysokości kar za wszystkie przestępstwa dla sprawców, którzy ukończyli 13 lat a nie ukończyli 15 lat byłyby zmniejszone o połowę.
4. Usunięcie z Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego pojęcia władzy rodzicielskiej i zastąpienie jej zasadą neutralności państwa w konfliktach i kłótniach rodzinnych
uzasadnienie:
Zasada, regulująca relacje rodzinne, nakazująca dziecku posłuszeństwo swemu rodzicowi powinna być zastąpiona przez zupełnie inną- neutralności państwa w konfliktach i kłótniach. To rodzic przecież jest nie tylko uprawniony, ale też zobowiązany do wychowania własnego dziecka. Nie może więc wyręczać się pomocą państwa w razie nieporozumień z wychowankiem. Tak samo jak przemoc, również konflikt czy kłótnia jest formą agresji. Jednak, w odróżnieniu od niej, kłótnia czy konflikt, ma charakter obustronny i nigdy  nie przybiera postaci agresji fizycznej. Dlatego to skonfliktowane strony powinny same się ze sobą pogodzić i znaleźć kompromis. Natomiast ingerencja państwa może jeszcze bardziej zaostrzyć agresję, zwłaszcza jeżeli co do zasady, dokonuje się ona zwykle po jednej ze stron. Tak jest w przypadku, gdy skonfliktowany jest rodzic z dzieckiem. Przyjęcie bowiem z góry wymogu posłuszeństwa swoim rodzicom sprawia, że dziecko bez względu na powód kłótni czy konfliktu, zawsze będzie występowało w roli nieposłusznego, którego państwo musi przywołać do porządku. Takie podejście nie gasi konfliktu. Może go tylko wyskalować. A jeżeli faktycznie dziecko po interwencji policji podporządkowałoby się rodzicom, to z moralnego punktu widzenia nie ma ono żadnej wartości, ponieważ zostało ono wymuszone siłą a nie przekonaniem dziecka przez rodziców do ich racji. Jeżeli natomiast to sam rodzic z dzieckiem musieliby dojść do porozumienia, nawet po bardzo ostrej kłótni, wcześniej czy później przynajmniej staraliby się znaleźć jakieś wspólne rozwiązanie konfliktu. W wielu drobnych sprawach ta zasada sprawdzałaby się we wszystkich właściwie przypadkach. Np. jeżeli rodzice nie zgadzają się na sposób, w jaki ich córka się ubiera, a jej z kolei zależy na tym, żeby wyglądać modniej, szybko powinni się dogadać. Natomiast zmuszanie może tylko spowodować u córki frustrację i zwiększyć jej gniew. Podobnie nastolatek, który wyszedł na dyskotekę bez zgody rodziców. Kiedy z niej wróci, może porozmawiać ze swoimi rodzicami i znaleźć z nimi jakieś wspólne rozwiązanie problemu. Do porozumienia się z rodzicami nastolatek nie potrzebuje eskorty policji, która na wniosek jego rodziców wymusi na nim posłuszeństwo względem nich. Omawiana zasada objęłaby także wszystkie kwestie światopoglądowe np. wyboru określonego wyznania lub bezwyznaniowości. Lepszym sposobem na wychowanie zgodnie z poglądami i wartościami określonej religii jest prowadzenie przez rodzica rozmowy z dzieckiem na tematy związane z dogmatami i etyką tej religii i próba przekonania go do nich niż arbitralne narzucanie mu własnego zdania i zmuszanie dziecka do uczęszczania na lekcje religii, co do której dziecko nie ma przekonania.
W poważniejszych sprawach, kiedy konflikt nie może być rozwiązany przez same strony, proponuję rozszerzenie zakresu mediacji rodzinnej. Oprócz możliwości prowadzenia jej między dorosłymi członkami rodziny, uczestnikami mediacji mogłyby być także małoletnie dzieci i ich rodzice. Obie strony traktowane by były na równych zasadach, jak przy każdej mediacji. Również małoletnie dziecko powinno móc zostać mediatorem, jeżeli konflikt rozgrywałby się w jego rodzinie, a jego osobę zaakceptowałyby strony tego konfliktu.   
5. Regulacje ochronne w stosunku do dzieci jako ofiar przemocy domowej: 
- obowiązkowa sterylizacja sprawcy, zakazu zbliżania się i kara więzienia; sterylizacja powodowałaby zmniejszenie wysokości kary o 1/3 w stosunku do wymierzonej przez sąd
- obowiązkowe zabranie praw rodzicielskich kobiecie, która weszłaby w związek ze sprawcą skazanym za bicie dzieci 

wtorek, 27 lutego 2018

Zakończenie.



W historii ludzkości istniało wiele reżimów totalitarnych, w których władza zaszczuwała ludzi i przeróżnymi metodami niszczyła ich opór. Jednak w żadnym z tych reżimów stosując systematyczną i ciągłą przemoc nie mówiła, że działa dla dobra ludzi: ich opieki i ochrony, a ludzie się zupełnie bezwolnie i bezgranicznie tej „opiece” poddali. Siła patologii totalitaryzmu wychowawczego polega na tym, że zło jest nazywane dobrem. Objawiającą się w tylu najprzeróżniejszych formach przemoc wobec dziecka lub nastolatka psychopaci własnej wielkości uważają za przejaw troski wobec niego. Dzięki tej chorej argumentacji udało się im młodego człowieka tak permanentnie zniewolić. Średniointeligentna grupa społeczna, samodzielnie kierująca swoim życiem przez wieki została całkowicie pozbawiona wolności, świadomości, godności osobistej i podporządkowana władzy swoich rodziców, a pośrednio także państwa i społeczeństwa. A najtragiczniejsze, że wszystko się nadal dzieje: wszędzie na całym świecie.